poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Rozdział 80-Ale mnie nie pamiętasz, a pokochać można tylko wtedy, gdy znamy daną osobę wystarczająco długo.

Heejo!:) Kolejny, ale baaardzo krótki i taki.... Średni. Jutro dodam przynajmniej 3 i długie!:) Pozdrawiam.:)
~Larry
_______________________________________________________________


Z wielkim zdziwieniem szłam za nim, nie stawiając już oporu. Szczerzę? Nie wierzę, że od razu mu się przypomni, ale warto spróbować. Dla nas... Wzięłam głęboki wdech i z całej siły wbiłam piętę w ziemię. Chłopak zatrzymał się gwałtownie, spoglądając na mnie z irytacją.
-Valeri, co ty znowu robisz?!- warknął niemiło,  a ja oparłam ręce na biodrach.
-Powiedz mi, drogi Harry. Po co to robisz? Takich rzeczy...- przerwał mi.
-Robię to, bo cię kocham, ale ty nie chcesz mi uwierzyć.- westchnęłam.
-Ale mnie nie pamiętasz, a pokochać można tylko wtedy, gdy znamy daną osobę wystarczająco długo.- spuścił wzrok. Objął delikatnie moją dłoń i zacisnął powieki.
-Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia?- uniosłam jedną brew i niepewnie skinęłam głową.
-Więc daj mi szansę. Przypomnę sobie, ale błagam, nie rozchodźmy się. Zostańmy razem. Wszystko naprawię.- w oczach stanęły mi łzy. I co ja mam zrobić? No co? Zgodzić się, czy wręcz przeciwnie? Burza myśli szalała w moim umyśle. Stałam z nieodgadnionym wyrazem twarzy, wlepiając w niego swoje kolorowe  ślepia, w których zapewne błyszczały radosne ogniki.
-Więc...- zaczął, poganiając mnie.
-Dobrze...- szepnęłam, tak by nie mógł mnie usłyszeć. Niestety, na marne. Chwycił mnie w swoje ramiona i okręcił około trzech razy wokół własnej osi, śmiejąc się głośno.
-Chodź! Jak najszybciej musimy być na miejscu.- złapałam go pod rękę, jednak on nie drgnął.
-Co z Malikiem?- przeszył mnie wzrokiem. Poczułam się dziwnie, jakby wiedział, co do niego "czuję".
-Nic. To tylko przyjaciel.- spojrzałam mu prosto w oczy. Robiłam tak często, gdy kłamałam. Wiem, że to dziwne, ale skuteczne.
-Powiedzmy, że ci wierzę.- zmierzwił mi włosy i wziął na barana.
-Ej, co ty robisz, Styles?!- pisnęłam ze strachu, wymachując nogami.
-Daj spokój! Nic ci nie zrobię. Zresztą nie możesz się przemęczać będąc po operacji!- jaka ja jestem głupia... Całkiem o tym zapomniałam, uciekłam z szpitala i... Brak mi słów. Zrezygnowana, objęłam jego szyję, oplatając nogami w pasie. Zaczął biec, co mocno mnie zdziwiło. Byłam... Bardzo ciężka i wysoka. Normalny chłopak, załamał by się pod moim ciężarem.
Czas umilały nam chichoty i cykanie świerszczy. Księżyc świecił wysoko na niebie, wskazując drogę, prowadzącą do miejsca, w którym odbyła się nasza pierwsza randka. Cudowne wspomnienia zaprzątnęły moje myśli na tyle, że nie dostrzegłam, kiedy dotarliśmy na miejsce.
Poczułam jak bezpiecznie ląduję na ziemi. Uśmiechnęłam się do Harrego i przeniosłam wzrok na łódkę, która nadal kołysała się przy brzegu, unoszona przez małe fale.
-To tutaj...- szepnął, idąc przed siebie i dokładnie lustrując każdy fragment otoczenia. Zrobiło mi się gorąco, a dłonie same zaczęły się trzepać. I co teraz będzie... Przypomni sobie? Błagam... Harry, zrób to dla mnie. Proszę... A co z Zaynem...?! Nie odpowiedziałam mu, ale chyba samo moje zachowanie mówiło same za siebie. Jak ja tak mogłam? Przecież on też ma jakieś uczucia. Nie chciałabym znaleźć się na jego miejscu. Przykre doświadczenie, które sama spowodowałam. Muszę to naprawić, ale nie dziś. Chociaż... Nie mogę o tym zapomnieć. Wykrzyczał to na moście, nie przejmując się niczym i nikim.
-Ej! Val! Chodź tu...- Styles stał zirytowany po drugiej stronie molo. Szybkim krokiem ruszyłam w jego kierunku.
-Co się stało?- spojrzałam na niego z nadzieją, która wygasła po jego kolejnych słowach.
-Niestety...

4 komentarze: