sobota, 9 marca 2013

Rozdział 22-Nie wygląda mi to na przeróbkę, ale powiedzmy, że wam wierzę.

Heejo!:) Następny, przepraszam, że tak długo. Jeżeli jeszcze dziś chcecie następne, to piszcie w komentarzach. Pozdrawiam.
Larry~
_______________________________________________________________________

-Hej.- rzuciłam radośnie, ale z nutą lęku, gdyż wiedziałam, że to z Morganem dzieliła mnie najszczelniejsza bariera.
-Cześć Val.- uśmiechnął się miło i przyciągnął mnie do siebie, mocno przytulając. Znieruchomiałam. Ten sam chłopak, który jeszcze kilka dni temu mnie nienawidził, dziś tuli mnie i zachowuje się jak najlepszy przyjaciel. Zamieszkanie z Liamem, to był świetny pomysł. Payne przeleje na niego swoją inteligencje, sposób bycia i zachowanie.
-Dobra! Proszę o  uwagę! Witam wszystkich serdecznie!-wyszczerzył się Louis.
-I jak? Podoba wam się mieszkanie z tymi oszołomami?- rzucił Liam, teatralnie przewracając oczami i wywołując kolejną fale śmiechu. Całą piątką jednocześnie pokiwaliśmy głowami, na znak, że jest nam dobrze.
-Cieszy mnie to. Ostatnio dużo się działo. Gazety, po waszym występie, zaczęły skupiać się na życiu prywatnym każdego z was, czego dowodem są choćby artykuły w internecie. Nie każde są  prawdą, ale wyglądają jakby nią były.- zaczął Niall, a jego przemowa całkowicie wytrąciła mnie z równowagi. Nie wydawał się być chłopakiem, który mógłby wygłosić takie słowa, nie strojąc sobie żartów, albo ta sytuacja faktycznie była bardzo poważna.
-Na przykład potajemne spotkania chłopców z innymi dziewczętami, a mówiąc to mam na myśli Andrewa i Lucasa.- oby dwa zarumienili się, spuszczając wzrok.
-Albo naszego szanownego Maliczka i Valeri.- szturchnął Mulata w brzuch Lou, który zabawnie świdrował mnie spojrzeniem. Wtedy skupiłam swoją uwagę na Zaynie, o którym tak bardzo chciałam zapomnieć.
-Lub o najsławniejszym trójkącie w Wielkiej Brytanii na dzień dzisiejszy. Czyli Styles, Skalska i Malik.- schowałam twarz w ręce, kręcąc głową z dezaprobatą. Moje myśli zataczały szerokie kręgi, dopóki nie padło kluczowe pytanie.
-Czy to wszystko to prawda?- pierwsi głos zabrali Luc z Andrewem.
-To nie nasze dziewczyny, tylko kuzynki. Postanowiliśmy zrobić sobie małe rodzinne spotkanie i zapoznać swoich krewnych z nowymi znajomymi.- zaczął jąkając się Lucas.
-No dokładnie, a czy któryś z nas czy któremuś z nas, któraś wpadła w oko, to tego się nie dowiecie, albo na odwrót, my nie wiemy.- bardzo inteligentnie wyjaśnił, na tym kończąc swoją przemowę Andd.
Wszyscy parsknęli śmiechem, nawet ja po mimo tego, że za chwilę miałam się tłumaczyć z tego co tam piszą. Najbardziej jednak bałam się, że wejdą w temat zdięć na balkonie. Głośno przełknęłam gulę, rosnącą w gardle i chwyciłam się za bolący z nerwów brzuch.
-A teraz wy. Co to jest?- Liam rzucił trzy zdięcia na stół, potwierdzające słuszność moich obaw.
-Photoshop.- zgodnie i w jednym momencie, sprawnie wytłumaczyliśmy się z nieciekawej sytuacji.
-Nie wygląda mi to na przeróbkę, ale powiedzmy, że wam wierzę.- zmierzył Malika groźnym spojrzeniem, a mnie... O dziwo pełnym współczucia. Nie wiedziałam co to może znaczyć, ale nie chciałam w to wnikać.
-A potajemne spotkania?- i kolejne fotografie...
-To było wtedy, gdy Harry załatwiał ważne sprawy. Val zadzwoniła do mnie i zaproponowała wyjście i oprowadzenie po niektórych miejscach Londynu.- musiałam przyznać, że kanciarzem był świetnym. Zero zająknięcia, pierś dumnie wypięta i pewne spojrzenie. Czemu zawsze jak chcę kogoś oszukać muszę palić się ze wstydu?
-Ok.. A ten trójkąt?- teraz głównie w centrum zainteresowanie znajdował się Styles.
-Powstał zapewne na podstawie ich "spotkań" i mieszkania Val ze mną.- to akurat było szczerą prawdą, więc nie musiałam już chować swoich rumieńców.
-Dobra, dzięki, żeśmy to sobie wszystko wyjaśnili.- wyszczerzył się Niall.
-Taaa.- rzucił pod nosem Malik i zszedł z sceny, kierując się w moim kierunku. Oo.. Czyżby chciał odreagować? Tylko dlaczego znów na mnie?
-Chodź.. Musimy porozmawiać.- szepnął przez zaciśnięte zęby, chwytając mnie za rękę.
-Chłopaki, zaraz wracamy. Mam sprawę, związaną z występem, dla Val, gdyż śpiewa.. Moją zwrotkę. Zraz wracamy.- pociągnął mnie w stronę wyjścia, a ja spotkałam się z gniewnym spojrzeniem Stylesa. Mulat wyciągnął mnie z pomieszczenia i silą wepchnął do mniejszego, jak zdążyłam zauważyć kantorka.
Było tam bardzo ciasno i przede wszystkim ciemno.
-Słuchaj. Pamiętaj, o czym ci mówiłem.. Nikomu nie waż się powiedzieć nawet słowa. Nikt nie może dowiedzieć się tego co się wydarzyło i zapewne wydarzy.- moim ciałem owładnęła panika.
-Nie! Puść mnie! Nie masz prawa tak mnie traktować. Kim ja dla ciebie jestem? Jakąś panienką na problemy i kilka nocy?! Znajdź sobie kogoś innego, ale nie mnie, a teraz zostaw rozumiesz?!- zaczęliśmy się szarpać. Trza było przyznać, że chłopak jest bardzo silny. Jednak ja też wcale nie byłam bez silna.
W pewnym momencie złapał mnie za nadgarstki i przyciągnął do siebie, składając na ustach tak znienawidzony przeze mnie gest.
Gdy skończył, dostrzegłam cień jego uśmiechu. Otworzył drzwi i wypuścił mnie.
-Nienawidzę cię! Rozumiesz?!?!- wykrzyczałam na cały korytarz, tak, że z pewnością nawet reszta to usłyszała, po mimo śmiechów, które momentalnie ucichły. Wybiegłam z budynku ile sił w nogach. Wiedziałam, że Malik gonił mnie przez jakiś czas, ale jakaś postać go zatrzymała. Odetchnęłam z ulgą i nadal zanosząc się płaczem powędrowałam do jakiegoś nie znanego mi parku, gdzie opadłam bezradnie na ławkę, chowając twarz w dłonie...Siedziałam tak tępo spoglądając w jeden punkt. Wtedy ktoś położył mi rękę na ramieniu. Serce podskoczyło mi pod same gardło. Obróciłam się gwałtownie...

5 komentarzy:

  1. Dalej :&** Szybko

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialne..°_°

    OdpowiedzUsuń
  3. Swietnie piszesz.:* Dodaj szybko kolejny rozdzial

    OdpowiedzUsuń
  4. Dalej szybkooo :****

    OdpowiedzUsuń
  5. Dalej szybko nn. Bo jak zwykle boski ^.^
    tylko błagam. Niech to będzie jakaś dziewczyna, a nie chłopcy xdd
    @CarolineAdams1D

    OdpowiedzUsuń